Rozdział IX
Wtuliłam się w ciało mężczyzny. Oparłam głowę na jego ramieniu i spojrzałam na niego. Wpatrywał się we mnie, ledwie mrugając. W tym momencie raczej nie przypominałam pociągającej dziewczyny, którą chciałam się stać. Dzięki czerwonej od gorączki twarzy i worom pod oczami prędzej można by mnie nazwać burakiem, niźli atrakcyjną kobietą. Moje powieki drżały. Trudnością było utrzymanie ich otwartych. Już miałam je zamknąć, by pogrążyć się we śnie, kiedy nagle Ed przyciągnął mnie do siebie. Spojrzał głębiej w oczy i delikatnie odsunął z moich zaszklonych oczu kosmyk włosów. Czułam jak jego ciało drży.
- Proszę, nie odchodź - cicho powiedział - Kocham cię.
- Ed, to...
Nie dał mi dokończyć. Dotknął moich ust, a ja oddałam się mu całkowicie, doświadczając odwzajemnionego uczucia, którego nigdy nie zaznałam wobec nikogo. Aż do tej chwili.
Mężczyzna odchylił się i delikatnie uśmiechnął.
- Czujesz się na siłach, aby wyjść na miasto? - spytał, jak gdyby nic się nie stało.
- Eeeee, obłożnie chora nie jestem, dam radę.
- No to przebieraj się z piżamy i idziemy na zakupy.
Szybko założyłam moje standardowe ubranie, czyli jeansy, płaszcz i wyszliśmy z mieszkania. Zmierzaliśmy w kierunku rynku. Nawet nie wychwyciłam chwili, w której Ed złapał mnie za rękę. W końcu trafiliśmy pod jakiś sklep z ubraniami.
- Ty nigdy nie odpuszczasz, prawda? - spytałam.
- Nie. A teraz masz tu trochę kasy i kup coś przyzwoitego do założenia na siebie.
- Naprawdę, już chyba masz za dużo pieniędzy - powiedziałam zaczepnie, po czym ruszyłam w stronę budynku.
Był przestronny, a w środku jak przystało na sklep z ubraniami wszędzie znajdowały się ciuchy. Postanowiłam wybrać najważniejsze rzeczy. Złapałam buty na zimę, kurtkę, dwa t-shirty, jeansy i coś do spania, czyli szorty i koszulkę. Zapłaciłam za nie i ruszyłam w stronę wyjścia. Przy drzwiach stał Ed.
- Zakupy udane?
- Dziękuję. Za wszystko.
- Przestań za wszystko dziękować. Wracajmy już, zaczyna padać.
Reszta drogi minęła w milczeniu. Nie wiadomo kiedy minęło tyle czasu; była już godzina 18.
Weszliśmy do ciepłego, przytulnego mieszkania. Od razu zdjęłam płaszcz, buty i złapałam gitarę. Usiadłam na kanapie i zaczęłam coś brzdąkać. Ed poszedł do kuchni. Poczułam ogromne zmęczenie i korzystając z jego nieobecności zamknęłam oczy. Tylko na chwilę, aby odpocząć.
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Obok mnie siedział Ed. Musiałam zasnąć, bo nie przypominam sobie momentu, w którym wrócił z kuchni. Zauważył, że nie śpię i delikatnie się uśmiechnął. Odpowiedziałam mu tym samym i usiadłam. Spojrzałam na zegar. Już 20? Spałam dwie godziny? Czas iść spać...
Wzięłam moją nową piżamę i szybko się przebrałam. Wyszłam z łazienki i ruszyłam w stronę salonu. Zrobiłam się czerwona, gdy to zobaczył. Uciekłam, nie chciałam, żeby tego widział. Pamiętam te czasy, gdy jeszcze ledwo wiązałam koniec z końcem, nie miałam co jeść, cierpiałam. Blizny, których teraz się wstydzę kiedyś przynosiły ukojenie, nie pozwalały załamać się. Wolałam się pociąć, niż siedzieć i rozpaczać nad sobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz