czwartek, 14 sierpnia 2014

Rodział I

        "Nawet jeśli wszyscy mówią, że do niczego się nie nadajesz, pokaż im, jak bardzo się mylą"


          Od początku w życiu miałam przerąbane. Ojciec alkoholik i matka prostytutka nie byli wymarzonymi rodzicami. W szkole byłam wyśmiewana ze względu na mój kolor włosów. Zaczepki typu: "Ty, patrz, rudy!", "Ruda, masz przyjaciół? Pewnie nie!" były na porządku codziennym. W klasie nikt nie chciał ze mną rozmawiać; nawet nauczyciele patrzyli na mnie, jakbym była inna. 

         Obudziłam się gdzieś około 7 nad ranem. W sam raz. Szybko zaparzyłam herbatę w starym, pieknie zdobionym czajniczku; przywiezionym jeszcze z Polski. Posmarowałam czerstwy chleb margaryną i usiadłam na taborecie. Zastanawiałam się, czy z tego co dziś zarobię na graniu na ulicy wystarczy, aby kupić coś do jedzenia na jutro. Bardzo bym chciała. Zazwyczaj nawet nie mogłam pomarzyć o obiedzie; musiałam większość przeznaczać na opłaty mieszkania. Coraz częściej rozmyślałam, czy przyjazd do Anglii, do Londynu był aby dobrym pomysłem? Pewnie tak. Tym bardziej, że tu wszystko było tańsze; można jakoś wyżyć, z tych kilku marnych funtów...

Wzięłam gitarę i wyszłam, przekręcając mały kluczyk w drzwiach. Blok, w którym mieszkałam wydawał się być ogromny. Stara, kamienna architektura dodawała mu mroku. Widok czarnych cegieł, piętrzących się na wysokość około 25 metrów działał przytłaczająco. Tak bardzo chciałam się stąd wynieść, skończyć z tym i zacząć inne życie... Bardzo. 


Szłam jak zawsze, zapuszczoną Bakers Street. Mijałam szare stragany okolicznej biedoty. W większości byli to ludzie starsi i schorowani. Gdy tylko obok nich przechodziłam robiło mi się ich strasznie żal; mieli jeszcze mniej ode mnie, samotni, pozostawieni na pastwę losu przez dzieci; zapomnieni... Zazwyczaj dawałam im dobre słowo. Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszyli, gdy mówiłam im zwykłe "Dzień dobry".

Dotarłam na miejsce. Był to mały ryneczek, gdzie szczęścia szukali okoliczni sprzedawcy owoców i warzyw. Lubiłam to miejsce, zawsze roztaczało wokół siebie dobrą aurę. Usiadłam na "swoim" miejscu, czyli przy ścianie, obok bankomatu. Wyciągnełam gitarę z futerału, który położyłam przed sobą. Nastroiłam mój sprzęt i zaczęłam grać "Whisky" Dżemu. Zazwyczaj ludzie omijali mnie, może czasem ktoś wrzucił funta, albo pół. Zawsze dziękowałam, na prośbę grałam to, co sobie jaśnie pan zażyczył. Zazwyczaj tak spędzałam całe dnie, a to dopiero była godzina ósma...
______________________________________________________________

Cześć C: Jestem Sheeraneiro, to mój pierwszy blog i pierwszy rozdział. Piszcie komentarze, oceniajcie! Zależy mi na opinii. Rozdziały będę dodawać co kilka dni, zależnie od czasu. Pozdrowionka.
~Sheers



5 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie piszesz i ciekawie się rozkręca :) Czekam na następne ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się C: Mam zapał, wakacje to dla mnie czas leżenia w łóżku, więc myślę, że codzienne coś będzie.

      Usuń
  2. Powiem tak, tragedii nie ma, jednak co do "czy przyjazd do Anglii, do Londynu był aby dobrym pomysłem? Pewnie tak. Tym bardziej, że tu wszystko było tańsze; można jakoś wyżyć, z tych kilku marnych funtów." - Nie mogę się zgodzić, jeśli chcesz pisać zgodnie z prawdą. Chcę cię uświadomić o cenach, które tam są w sklepach, są ogromne i uwierz mi, kilka marnych funtów zafundują ci jedynie jeden, mały chleb i dwa jajka, nic więcej, może nawet mniej. Wielka Brytania jest na tyle lepsza od Polski, że jest tam więcej stanowisk pracy, w której się zarabia wystarczająco dużo więcej niż w Pl, by tam wyjechać. Wynajem mieszkania jest na tyle drogie, że często osoby jadące tam wynajmują po 4/6 osób na jedno nieduże mieszkanie. To co wiele osób w internecie przedstawia na yt, jak jest fajnie i kolorowo za granicą, to bzdury wyssane z palca osób, których rodzice utrzymują. Żeby pracować za granicą trzeba być pracowitym i nie można poddawać się, kiedy coś się nie uda. Jejku, rozpisałam się. :) Nie chcę, żebyś źle mnie odebrała, nie czepiam się opowiadania, zaczyna się dobrze, jednak jeśli chodzi o zacytowane przeze mnie zdanie, za kilka marnych funtów "gówno" kupisz, taka prawda, jeśli chodzi o ceny, wcale nie są lepsze niż w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za każdą opinię. Powiem tak. Nie wszystko tutaj musi być zgodne z prawdą; jestem świadomo tego, że funt, to ok 5 zł. Można trochę naciągnąć prawdę, byleby nie było to rażące w oczy. Pozdrawiam C:

      Usuń
  3. Witaj.
    Fajnie się czyta.
    Rozkręcasz sytuacje w inny sposób niż większość, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
    Czekam na więcej.
    LittleBird

    OdpowiedzUsuń